Matka jechała w autobusie z plączącym dzieckiem. Starsza kobieta ją zwyzywała. A Wy, co byście zrobili?

fot. By Aktron, CC BY-SA 3.0, Link / pixabay

Doskonale wiemy jak to jest gdy dziecko zacznie płakać w miejscu publicznym. Może nie mieliśmy z tym jakiś olbrzymich problemów, na szczęście trwało to bardzo krótko. Wiemy jednak jakie to jest uczucie i ten wzrok ludzi wyczuwalny na karku. To bardzo stresująca sytuacja dla rodzica. Wielu z nas miało dzieci w podobnym wieku i oczekiwaliśmy wyrozumiałości, zwłaszcza od osoby starszej, która ma duży bagaż doświadczeń. Jednak w tym przypadku było inaczej. Przeczytajcie i napiszcie co Wy byście zrobili w takiej sytuacji.

Historia mamy

Tak jak zawsze Pani Kasia jechała autobusem na badania kontrolne. To spore wyzwanie przetransportować się z 1,5 rocznym synkiem przez miasto komunikacją miejską. Gdy wsiadła do autobusu w czasie jazdy Filipek zaczął płakać. To co się stało potem zszokowało Panią Kasię tak mocno, że napisała o tym na Facebooku tak:

Chyba żadna mama nie lubi, gdy jej dziecko zaczyna płakać w miejscu publicznym, bo wtedy wpadamy w panikę i stresujemy się, że nie uda nam się uspokoić dziecka odpowiednio szybko. Ja niestety miałam w związku z tym bardzo niemiłe przeżycie. Jechałam do lekarza autobusem, gdy mój Filip zaczął płakać, ale to tak głośno i rozpaczliwie, jakby coś się działo okropnego.Wzięłam go na ręce przepraszając wszystkich dookoła. Starałam się zrobić wszystko, aby tylko  nie płakał. Nie dawałam sobie rady i było mi tak głupio… I wtedy się zaczęło. 

Odezwała się nagle kobieta, która mogła być w wieku mojej babci. I na głos zaczęła mówić “Tak nie może być, że człowiek spokojnie chce jechać w autobusie, a tu jakieś bachory się wydzierają. Jak się nie umie zapanować nad dzieckiem, to nie powinno się z nim wychodzić”.

Do oczu napłynęły mi łzy. 

Niektórzy się ze mną wstawili, ale kobiet miała także swoich sprzymierzeńców. Co chwilę mi coś dogryzała, mówiąc, że nie powinna mieć dzieci. W końcu podeszła do kierowcy i powiedziała, że tak być nie może, że podróżni oczekują spokojnej jazdy, a nie w krzyku. 

I wiecie co się stało?! Kierowca zatrzymał autobus i kazał mi wysiąść.

Z dzieckiem, z którym jechałam do lekarza, jakieś 8 przystanków do przychodni. Nie mieści mi się to w głowie. Autobusami jeżdżą pijacy, którzy śmierdzą, łobuzy, a wyproszono samotną matkę z dzieckiem. na tym polega człowieczeństwo i empatia?

To przykre, że starsi ludzie ze swoim bagaże, doświadczeń potrafią robić takie rzeczy…

Co sądzicie o tej sytuacji, po której stronie byście stanęli?

Skomentuj

Matka jechała w autobusie z plączącym dzieckiem. Starsza kobieta ją zwyzywała. A Wy, co byście zrobili?