Branża producentów żywności zastępuje naturalny miód tańszymi substytutami. Nie daj się oszukać!

Generalnym problemem jest to, że zapotrzebowanie na miód jest większe niż jego podaż. Nie jesteśmy w stanie wyprodukować tak dużo naturalnego miodu by starczyło dla wszystkich. Dlatego też branża producentów żywności korzysta z substytutów, a często robi to by po prostu ciąć koszta.

Ostatecznie sytuacja sprawia, że to co jemy w większości nie jest miodem. Na domiar złego sytuacja jest stale pogarszana, a przez degradację środowiska populacja pszczół została zdziesiątkowana. Tylko one są w stanie wytworzyć dla nas naturalny, pełnej jakości miód. Pszczoły to gatunek, który nie lubi zmian i nie potrafią się do nich dostosować.

Zobacz również: Miód z cynamonem – leczniczy środek

Jednak oprócz pszczół to również my powinniśmy czuć się poszkodowani. Kupujemy coś co myślimy, że jest miodem po cenie miodu, a tak naprawdę płacimy dwa razy drożej za towar, który nie jest zgodny z etykietą. To jawne oszustwo wynikające po prostu z chęci zysku.

Jak odbywa się wydobycie miodu? Pszczoły mieszkające w pasiece znoszą miód do plastrów, które przygotowali pszczelarze. Wykorzystujemy tu ich naturalny mechanizm przetrwania i zbierania zapasów. Zagęszczają złoty syrop, umieszczają go w plastrach, które następnie zaklejają by otworzyć je w grudniu gdy będą musiały sięgnąć po zapasy jak zgłodnieją. My po prostu robimy to za nie w pewien sposób okradając je.

Produkcja miodu jest mozolna i czasochłonna. Jest go za mało więc przemysł wymyślił lepsze sposoby, które pozwalają mu produkować taniej i więcej. Jednocześnie zwiększając swoje własne zyski wynikające ze sprzedaży miodu. Jedna robotnica żyje 40 dni i wytwarza zaledwie łyżeczkę miodu. W sezonie 50 tysięcy pszczół potrafi wyprodukować 15 kilogramów miodu tygodniowo. Chociaż pszczelarze bardzo dbają o swoje pszczoły to ich populacja w przeciągu ostatnich 10 lat drastycznie spada. Kryzys rozpoczął się w 2006 roku i nazwano go “zespołem masowego ginięcia”. Dzisiaj naukowcy uważają, że ich śmierć powodują ataki pasożytów, opryski środkami owadobójczymi, które stosuje agrobiznes oraz zmniejszanie się ilości miejsc, z których pszczoły mogłyby czerpać nektar.

Najsmutniejsze jest to, że gdyby nagle zginęła połowa drobiu powstałby światowy kryzys i wszyscy huczeliby na ten temat. Gdy jednak ginie połowa pszczół tak naprawdę nikogo to nie rusza. A spożycie rośnie, przyrost populacji jest duży i zainteresowanie miodem również znacząco przez ostatnie lata wzrosło. Miód jest również przecież składnikiem składowym wielu produktów, a nie tylko produktem końcowym. Amerykańskie ule produkują 80 tysięcy ton miodu, ich roczne zużycie sięga 230 tonom.

Zobacz również: 8 rzeczy, które zaczną się dziać z Twoim ciałem gdy codziennie będziesz jeść miód

Substytut miodu

Wiecie już dlaczego mamy do czynienia z taką sytuacją. Zajmijmy się więc samym efektem czyli tym, że w sklepach nie zawsze to co kupimy będzie stuprocentowym miodem.

Do czystego miodu dodaje się taniego wypełniacza by zwiększyć objętość. To taktyka znana np. u handlarzy narkotyków. Do tej pory najczęściej używano syropu kukurydzianego czy z trzciny cukrowej jako wypełniacza. Miód w ten sposób jest rozrabiany i mamy większą jego ilość. Badacze nauczyli się wykrywać te dodatki w miodzie, ale później Chińczycy odkryli, że metody te nie wykrywają syropów ryżowych więc zaczęto właśnie ich dodawać do miodów naturalnych by zwiększyć ich objętość.

W stanach proceder ten uznano za nielegalny i zaczęto walczyć z tak rozrobionym miodem oraz dokładniej badać próbki sprawdzając autentyczność produktu poddając analizie pyłek. W ten sposób można ocenić jego autentyczność miodu oraz strefę świata, z której pochodzi. Jednak usuwając pyłek tak naprawdę można zatrzeć te ślady. Za każdym razem gdy opracowany jest nowy test oszuści tworzą nowe metody i produkty, które mają przechytrzyć testy.

Na początku każdy nowy test wykrywa wiele domieszek, zwłaszcza w produktach z Azji. Po kilku miesiącach wykrywalność jednak spada, ale nie znaczy to, że jakość miodu wzrosła tylko powstały nowe metody oszukiwania testów. Dzisiaj stosuje się metodę magnetycznego rezonansu jądrowego by odróżnić podróbki. To pokazuje jak duża jest skala problemu skoro sięga się już po takie metody, by nie dało się ich skutecznie oszukiwać.

Jak podaje serwis kuchnia.wpl.pl sztuczny miód uzyskuje się również przez rozkład cukrów złożonych np. syropu ziemniaczanego na cukry proste. Robi się to w wysokiej temperaturze, co właściwie zabija wszelkie dobre właściwości miodu. Następnie dodaje się barwniki i aromaty aby całość wyglądała jak najbardziej naturalnie. Więc jak widać, oprócz mieszanek można robić całkowicie syntetyczny miód. Jest to w zasadzie sam cukier o smaku miodu bez jego walorów zdrowotnych, a to przecież dla nich najczęściej sięgamy po miód.

Jak odróżnić podrobiony miód od naturalnego

Pamiętaj, że dobry miód nie może być tani. Najlepiej kupować je również ze sprawdzonego źródła, a najlepiej lokalnej pasieki. Prawdziwy miód gdy leży powinien się krystalizować. Podróbki jednak są bardzo kreatywne i dobre, więc nie zawsze damy radę je zidentyfikować samodzielnie, skoro nawet nie zawsze testy się sprawdzają.

Można zamoczyć w miodzie wacik i zobaczyć jak będzie się palił. Naturlany miód powinien palić się bardzo dobrze, domieszki nie będą już tak łatwo palne. Unikaj również opakowań, na których napisane jest mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE.

Zobacz również: 10 niesamowitych zastosowań miodu

Artykuł powstał na podstawie filmu dokumentalnego Rotten. Zachęcam do obejrzenia, dostępny jest na Netflix.

Skomentuj

Branża producentów żywności zastępuje naturalny miód tańszymi substytutami. Nie daj się oszukać!