
Ostatnio spodobały Wam się teksty zasłyszane w aptece. Nic dziwnego, mogą one doprowadzić do łez ze śmiechu. Dlatego przygotowaliśmy dla Was drugie zestawienie najśmieszniejszych tekstów, które pochodzą z prawdziwych sytuacji jakie farmaceuci spotykają w aptece.
– Poproszę Halopierdol [Haloperidol].
– Nie pamiętam, jak to się nazywało, ale jak mi pani pokaże, to będę wiedział, że to ten lek.
– Maść z ptaka borsuka [Maść z sadła borsuka].
– Jakąś maść na ból dolnej części pleców [Jak się okazało – maść na hemoroidy].
– Despacito [Dexapico]
– Wodę do infekcji [iniekcji]
Do apteki przychodzi ojciec z nastolatką i mówi:
– Dzień dobry. Poproszę Aviomarin dla tego potwora.
Sytuacja sprzed chwili. Do apteki wchodzi miła (na oko), starsza pani. Uśmiecham się do niej serdecznie i mówię: „Dzień dobry, zapraszam panią”.
A ona do mnie:
– Niech się pani do mnie nie uśmiecha! Już ja znam te wasze zagrywki!
Przyszedł pan i prosi o coś bez recepty na ZGON. Ja myślałam, że coś źle usłyszałam. A pan dalej, że na śmierć i koniec. Myślę sobie – facet chce się zabić, może coś się stało, więc pytam delikatnie, czy nic mu nie jest i dlaczego chciałby to zrobić. A on mi na to, że to na lisy, bo mu kury zjadają.
Pacjentka na pytanie koleżanki o gęstość wydzieliny z nosa powiedziała: „Nie wiem, o taka” i przeciągnęła palcem po nosie, podtykając koleżance wydzielinę pod same oczy.
Dzwoni telefon.
– Apteka, słucham?
– Dzień dobry, ma pani maść z krokodyla?
– ???
– A nie, przepraszam, z węża…
– ???
– Ojjj nie, ze żmii…
Podchodzi starsza pani:
– Poproszę test ciążowy.
Nic nie pytam, podaję jej. Babcia po chwili się tłumaczy:
– Bo ja to w sumie dla krowy chciałam. Myśli pani, że tak można?
Poproszę test przeciwciążowy.
Poproszę Supermen (Supremin)
Nie chcę tego tranu, bo mi po nim łuski rosną
U mnie hitem był HALOPIERDOL (Haloperidol)
Sytuacja w aptece dyżurnej.
Pan mówi: „O nie, zostawiłem portfel w drugich spodniach!” po czym bach, ściąga spodnie, pod spodem miał drugie (a w nich portfel). Przeżyłam chwilę grozy…
Poproszę o test ciążowy po stosunku.
Maść z sadła świetlika
Żel dla konia = maść końska
Latem do apteki weszła pani w wieku 60-70 lat.
– poproszę majteczki
– ??????? ale my nie mamy w sprzedaży bielizny damskiej
– ale takie majteczki co się nie siusia
– pieluchomajtki, oczywiście są a w jakim rozmiarze?
– ???????….no….takie ….na ….babcię
– a ile ta babcia waży?
– no… jak to …babcia
– ??????? a duża ta babcia czy mała?
– ???????
Kobieta bezradnie rozejrzała się po aptece po czym podniosła spódnicę do góry odsłaniając swoje wdzięki i piękne majtasy w rozmiarze XXXXL prawie krzycząc na mnie
– no na taką babcię!
I jak tu nie kochać tej pracy! ”
Pan da mi coś bo mi się wilk do odbytu przyczepił
Gdzieś czytałem o farmaceucie, który aby sobie umilić czas za stołem, robil jaja z chłopców którzy wstydzili się kupić prezerwatywy. I niechcący zrobiłem o samo.
-Dzień dobry. Witamine C, chusteczki i (szeptem) Durex Classic.
-Rozumiem. (podając) Witamina… Chusteczki… I co miało być?
-(chłopiec przez zęby) Durex Classic.
-Yhm (oddaliłem sie od jednego stanowiska, bo przy drugim były prezerwatywy i przez całą długość apteki, „nieco” głośniej) Classic, tak?!
Wyszedł ze spuszczoną głową.
Źródła: