Tajemnice marketingu, o których eksperci nie chcą abyście wiedzieli

Lifestyle Data publikacji: 27 kwietnia 2017

Zewsząd jesteśmy atakowani przekazem reklamowym. Eksperci wiedzą jak go kreować tak byśmy odebrali go w odpowiedni sposób. W pewnym sensie manipulują nami aby stworzyć w nas chęć kupienia czegoś. Przedstawimy Wam dzisiaj kilka technik, które są używane.

Psychologia

Psychologia ma wiele wspólnego z marketingiem. To na jej podstawie buduje się narzędzia marketingowe, które korzystają z naszych słabości i przyzwyczajeń.

Wykorzystywanie rodziny. Rodzina budzi w nas pozytywne emocje, zupa babci smakuje najlepiej, babcine ciasta kojarzą nam się z dzieciństwem. Nic dziwnego, że producenci chętnie sięgają po te nazwy reklamując swoje produkty „Jak u babci”. Nie dajcie się jednak zwieźć, to tylko zabieg marketingowy, a nie wyraz dbania o nasze potrzeby.

Apetyczne opisy powodują, że od razu robimy się głodni. Przekaz marketingowy jest odpowiednio kreowany, bo kto nie miałby chęci na „świeżą, jeszcze gorącą bułeczkę z chrupiącą skórką”? Na pewno już sobie wyobraziliście jej smak. Odpowiednie nazywanie produktów jest bardzo ważne podczas budowania przekazu marketingowego.

Ułożenie menu nie jest przypadkowe. Najdroższe i najlepiej wyglądające potrawy zawsze znajdują się na górze. Dlatego zawsze warto sięgnąć głębiej, a nie skupiać się na samym początku menu. Zauważcie też, że często w menu nie znajdziemy waluty tylko np. Zupa pomidorowa – 12. To dlatego, że badania pokazały, że ciężko nam się rozstawać z pieniędzmi, a gdy obok nie ma waluty, robimy to chętniej.

Zapachy to istotna część marketingu. Dlaczego piekarnia znajduje się od razu po wejściu do marketu? Rozchodzi się tam miły zapach świeżego pieczywa. Chociaż doskonale wiemy, że nie jest one najwyższej jakości, a bułeczki wypiekane z głęboko mrożonego ciasta po kilku godzinach robią się gumowate, to i tak mamy na nie ochotę.

Używanie porównań

Porównania to istotna część marketingu. Jogurt może wyglądać na drogi ale gdy obok niego położymy inny droższy to już nasza percepcja się zmienia. Często wykorzystują to np. bary. Mamy trzy napoje, mały, średni i duży. Mały kosztuje 5 zł, średni 7, a duży 10. Dzięki temu nikt nie kupi małego bo przecież różnica między średnim i małym jest małą więc się opłaca, a duży jest dużo droższy. To również wykazał eksperyment przeprowadzony w kinach na podstawie napojów. Były tylko dwa, mały i duży, ale ludzie kupowali chętniej mały. Dlatego wprowadzono jeszcze większy dla porównania, nikt go nie kupował, ale za to wzrosła sprzedaż tego droższego, który stał się średnim.

Sprytne triki

Czy zauważyłaś, że w sklepach nie ma zegarków? To dlatego, abyśmy nie czuli upływającego czasu. Może też zauważyłaś, że najdroższe produkty są w zasięgu wzroku i ręki, a te tańsze leżą niżej i trzeba się po nie schylać? To sprytne triki, które stosują sklepy, ale nie wszystkie.

Duży koszyk sprawia, że kupujemy więcej. Nie dawno Lidl i Biedronka wymieniły koszyki na dużo większe kosze na kółkach, które zwiększają nasz koszyk zakupów podręcznych gdy nie bierzemy wózka. Czerwona cena nie zawsze oznacza promocję, po prostu skupia nasz wzrok na produkcie.

Nawet małe płytki na podłodze mają znaczenie. Wózki na nich robią więcej hałasu więc my jedziemy wolniej aby tego uniknąć, dzięki temu możemy zobaczyć więcej produktów i spędzić w sklepie więcej czasu.

Sztuczne zwiększanie popytu

Zauważyliście na reklamach, że ludzie najczęściej biorą dwie pastylki gumy do żucia, albo wrzucają dwie tabletki do szklanki, które się rozpuszczają. Oto przykład reklamy orbit.

fot. Mati PL 

Tym samym producenci sugerują nam, że jest to właściwy sposób użycia produkty. Wiemy jednak, że gdy zjemy dwie pastylki gumy to opakowanie starczy nam na krócej. Dzięki temu szybciej kupimy kolejne.

Celowe zaniżanie jakości produktów

W 1957 roku Henckels wyprodukował obieraczki do ziemniaków, które były tak doskonałe, że ludzie kupowali je raz na całe życie. Na pewno znacie wiele produktów pochodzących z PRL-u, które dzisiaj działają bez zarzutu. Miałam franię i automat z tego okresu, które gdybym ich nie wymieniła na nowsze to nadal by działały. Ostatnio w piwnicy odkopałam starzy odkurzacz Predom, który działa bez szwanku. Nawet lodówka mojej babci, z ruskimi napisami do dzisiaj działa. Po co więc kupować nową skoro stary sprzęt działa?

Dlatego producenci zaczęli specjalnie postarzać nasze produkty i zmniejszać ich jakość. Wszystko dlatego abyśmy szybciej kupili kolejny. Doskonale wiemy, że można zrobić odkurzacz, który będzie działał 30 lat bo już takie były. Ale czy firma notowałaby takie zyski sprzedając nam odkurzacz raz na 30 lat?

Produkty dla kobiet

Producenci doskonale wiedzą, że zakupy robią kobiety – najczęściej. Zauważyłyście może, że produkty dla kobiet są droższe niż dla mężczyzn? Genialnym przykładem są maszynki do golenia, są przecież takie same, no mają różowy kolor. Ale nic więcej ich nie różni, dlaczego więc je kupujemy? Przecież mogłybyśmy korzystać z niebieskich, ale one są męskie więc jak to? Tak naprawdę nie ma żadnej różnicy :)

Podobne artykuły