9 lipca 2021

Smycz dla dziecka na szelkach. Jesteście za czy przeciw?

Widok dziecka na szelkach i w smyczy budzi mieszane uczucia. Z jednej strony rozwiązanie takie zapewnia maluchowi bezpieczeństwo. Nie odbiegnie od nas na odległość dłuższą niż wynosi długość smyczy. Nie wpadnie więc pod samochód, nie zgubi się w tłumie i cały czas będziemy mieć na nie oko.

Dorota Zawadzka nie popiera prowadzania dzieci na szelkach i smyczy

Z drugiej strony budzi to mieszane uczucia wśród przechodniów. Temat ten poruszyła nawet Dorota Zawadzka, mówiąc, że „Na smyczy prowadza się psy”. Jest ona zdecydowanie na nie jeśli chodzi o takie rozwiązanie. Według Doroty Zawadzkiej smycz i szelki upokarzają dzieci, ale także ograniczają im możliwość zaspokajania naturalnej ciekawości i rozwijania kontroli swojego ciała.

Nie wszyscy rodzice popierają tę opinię

Jesteśmy ciekawi Waszej opinii. Możecie podzielić się nią w komentarzach na naszym Facebooku. Komentarze w odpowiedzi do postu Doroty Zawadzkiej prezentują różne spojrzenia na ten problem. Jedna z mam zaznaczyła, że jej dziecko z autyzmem chodziło w szelkach do 6. roku życia ze względów bezpieczeństwa.

Inni natomiast tłumaczą, że to kwestia każdego rodzica, jak wychowuje swoje dzieci i najlepiej jest nie oceniać innych. Wiele mam wyraziło aprobatę dla smyczy i uznały, że to w wielu sytuacjach praktyczne rozwiązanie. Jedna z mam napisała, że już wiele lat temu miała dla dziecka takie szelki, za które prowadziła dziecko do przedszkola przy ruchliwej ulicy i wąskim chodniku. Dzisiaj dziecko jest już sporym nastolatkiem i nie widać, by to miało jakikolwiek na nie wpływ po latach.

Pani Paulina podzieliła się swoją historią, jak w 8. miesiącu ciąży uciekł jej dwuletni synek. Dla niego to była zabawa, a dla niej wielki stres. Dziecko pomogli zatrzymać inni dorośli przy ulicy. Od tego czasu chodził na spacery na „sprężynce”. Podobnie uważa Pani Adriana, której 2-letnia córeczka chodzi na smyczy na spacery, gdyż nie chce chodzić za rękę.

Traumatycznym przeżyciem podzieliła się również Pani Barbara, której dziecko wyrwało się idąc za rękę. Na szczęście jakiś mężczyzna uratował córkę sprzed jadącego samochodu. Po takich komentarzach może więc wydawać się, że rozwiązanie to w znacznym stopniu zwiększa bezpieczeństwo i czy warto jest ryzykować przejmując się opinią innych?