17 sierpnia 2021

Masz diesla i zastanawiasz się czy po zatrzymaniu silnik powinien jeszcze chwilę pracować? Odpowiadamy!

Każdy właściciel samochodu z silnikiem diesla z pewnością słyszał wiele różnych rad dotyczących jego użytkowania. Unikanie popularnych błędów faktycznie może przyczynić się do zwiększenia żywotności silnika, a tym samym ustrzeże nas przed niespodziewanymi wydatkami. Jednym z błędów, które najczęściej wytyka się użytkownikom diesli jest gaszenie samochodu zaraz po zatrzymaniu. Wyjaśniamy o co w tym chodzi.

Czy diesel po zakończeniu jazdy powinien jeszcze chwilę pochodzić?

Jest to prawdą. Po zakończeniu jazdy samochodem warto przed wyłączeniem silnika postać na biegu jałowym około 90 sekund i dopiero po tym czasie wyłączyć silnik. W przypadku jazdy miejskiej czas ten możemy skrócić do pół minuty. Związane jest to z turbosprężarką, w którą wyposażone są nowoczesne samochody z silnikiem diesla. To dzięki niej samochód zyskuje odpowiednią moc i jeździ dynamicznie.

Turbosprężarka wiruje z ogromną prędkością obrotową na minutę, do tego nagrzewa się przy tym do kilkuset stopni Celsjusza. Chłodzona jest olejem silnikowym i jednocześnie przy tym jest smarowana. Dzięki temu mimo wysokich temperatur, do jakich się nagrzewa może funkcjonować bezawaryjnie przez wiele tysięcy kilometrów.

Jeśli jednak zgasimy od razu samochód, wtedy sprężarka nie zdąży wyhamować, a dodatkowo odcinamy jej dopływ oleju, który ją chłodzi i jednocześnie smaruje. Jest ona dodatkowo rozgrzana do bardzo wysokich temperatur i większy opór dodatkowo zwiększa temperaturę. To sprawia, że praktyka taka skraca jej żywotność i w przyszłości narazi nas na spore wydatki związane z wymianą lub regeneracją turbosprężarki w naszym samochodzie.